Równie symbolicznymi pamiątkami sakramentu bierzmowania będą breloczki z aniołkiem, drewniane słoniki, złote figurki czy symboliczny kielich. Każdy z tych produktów wpasowuje się w klimat celebrowanej okazji. Co więcej, ładne opakowanie w naturalnej odsłonie sprawia, że podarunek od razu wręczyć można bliskiej osobie. Pamiątki
Jeśli jeden z narzeczonych nie przyjął bierzmowania, może to wpłynąć na treść i zakres tych kursów. Po drugie, decyzja o ślubie bez bierzmowania może wpłynąć na duchowy rozwój pary. Bierzmowanie, jako sakrament umacniający wiarę, daje wiele łask i pomaga wierzącym w codziennym życiu duchowym.
Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadza duszpasterz parafii przygotowania do bierzmowania lub parafii zamieszkania kandydata (w takim przypadku należy wystawić zaświadczenie o spełnieniu przez kandydata warunków do przygotowania i przyjęcia sakramentu bierzmowania. Zaświadczenie 4. Przygotowanie do sakramentu bierzmowania. Przygotowanie do
Pozwolenie na bierzmowanie w innej parafii? W tym roku zamierzam pójść do bierzmowania. Tylko że nie chce zrobić tego w mojej parafii, za dużo spotkań i podpisów. Czy mogłabym wziąć pozwolenie od ks. proboszcza z mojej parafii na możliwość bierzmowania w innej? Jak to zrobić?
Bierzmowanie można przyjąć w każdym wieku, a im starsi jesteśmy, tym świadomiej podejdziemy do tego sakramentu. Jeżeli chcesz w pełni przeżyć sakrament ślubu i nie martwić się o jego unieważnienie, możesz przystąpić do bierzmowania przed ślubem, jeżeli tylko jesteś osobą ochrzczoną. Przygotowanie do bierzmowania trwa
e) Bardzo prosimy rodziców o motywowanie swoich dzieci do uczestnictwa w spotkaniach. f) w całej diecezji , parafiach odbywa się takie same przygotowanie, dlatego, jeśli terminy i miejsce nie odpowiadają w naszej parafii, można przygotowywać się do bierzmowania w innej parafii. Harmonogram spotkań w naszej parafii:
rB8bW. Odpowiedzi Striker. odpowiedział(a) o 17:06 jasne tylko ja dobrze pamiętam musisz donieść do tej parafii gdzie chcesz iść donieść ten no akt chrztu :D możesz iść, ale musisz przy zapisywaniu się dać metrykę chrztu coś się im chyba pomieszało. Możesz iść . U nas jak było bierzmowanie to praktycznie cała klasa miała wtym samym kościele, bo chcieli byśmy razem przyjęli sakrament, więc to nie problem , nie martw się . Dowiedz się tylko co trzeba zrobić, ewentualnie donieść , by można było przyjąć bierzmowanie z Twoją klasą . Granna. odpowiedział(a) o 17:16 Dokumenty które należy przygotować wcześniej, to przede wszystkim świadectwo chrztu z dokładnym adresem parafii chrztu, do której parafia wysyła informację o udzielonym sakramencie. W razie przyjmowania bierzmowania w innej parafii należy przedstawić również zgodę swojego proboszcza i zaświadczenie o przygotowaniu do jego przyjęcia. Mój były miał bierzmowanie w mojej parafii,a swoją miał w tylko przedstawić stosowne wiem,że to prawda: [LINK]Link odnośnie Opola akurat,ale tyczy się wszystkich miast i miejscowości w Polsce. Możesz:) Mój ksiadz powiedziął, że jak ktoś nalezy do innej parafii a chce do nas to musi przynieśc od księdza proboszcza jakąś zgodę i już:D A dlaczego nie? Owszem możesz się przepisać do innej parafii potrzebny Ci bedzie akt chrztu i już. Mam ten sam problem tylko u mnie proboszcz nie wyraził zgody i teraz zastanawiam sie czy nie przepisać sie do kościoła;) Uważasz, że ktoś się myli? lub
BIERZMOWANIE 2017: ZMIANY, PRZEBIEG, NOWE ZASADY. Polscy biskupi postanowili ujednolicić zasady dotyczące bierzmowania. Chodzi o to, aby bierzmowanie jak i przygotowanie do sakramentu wyglądało tak samo w całej Polsce. Nowy dokument sporządzony przez Konferencję Episkopatu Polski, określa minimalny zakres formacji, która powinna być prowadzona w każdej parafii. Określa też zakres bezpośredniego przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Zawiera 36 punktów według, których ma być prowadzone bierzmowanie. BIERZMOWANIE 2017: ZMIANY, PRZEBIEG, NOWE ZASADYSakrament bierzmowania jest zwany sakramentem dojrzałości i polega na przyjęciu przez osobę daru Ducha Świętego. Bierzmowanie wyciska w duszy niezniszczalny znak, „znamię”, pieczęć Ducha Świętego, która jest symbolem całkowitej przynależności do Chrystusa i trwałego oddania się na Jego służbę (por. KKK 1304).Dokument powstał podczas 375. Zebrania Plenarnego KEP, które miało miejsce w Warszawie 13 i 14 marca 2017 TEŻ:Nowe grzechy: spowiedź należy uzupełnić o nowe przewinieniaJednym ze wskazań jest to, że uprzywilejowanym miejscem przygotowania do sakramentu bierzmowania powinna być parafia zamieszkania, a nie parafia, na terenie której znajduje się szkoła. W przygotowaniach ma uczestniczyć cała wspólnota parafialna poprzez modlitewne towarzyszenie młodzieży i świadectwo przygotowaniach do bierzmowania powinni brać też udział rodzice kandydata. Ma to być minimum 5 2017: NOWE ZASADYKolejna nowość to wskazanie, aby kandydat zachował imię chrzcielne, jeśli jest związane z patronem chrześcijańskim. W takim przypadku kandydat może wybrać imię świętego, który będzie dla niego wzorem życia chrześcijańskiego. Kryterium wyboru imienia nie powinno być związane z jego atrakcyjnością, ale pięknem życia tego, kogo wybiera się za patrona. Przystępujący do sakramentu bierzmowania pozostawiając imię chrzcielne lub przyjmując nowe, powinni zapoznać się z życiorysem swojego patrona, uświadamiając sobie przymioty, które chcieliby naśladować w też wskazanie, aby świadkami bierzmowania byli rodzice chrzestni, aby w ten sposób zaznaczyć jedność sakramentów chrztu i bierzmowania. Rodzice chrzestni powinni być świadkami, o ile w dalszym ciągu są wierzącymi i praktykującymi katolikami. Tam gdzie nie jest to możliwe świadkiem może być osoba, która już przyjęła wszystkie sakramenty inicjacji chrześcijańskiej, ukończyła 16. rok życia oraz jest wierzącym i praktykującym katolikiem. W dokumencie czytamy też, że można zachować zwyczaj, że świadkiem bierzmowania jest osoba tej samej płci co kandydat i świadkami nie mogą być naturalni rodzice bierzmowanego. Świadkowie powinni brać udział w przygotowaniach kandydata do 2017: PRZYGOTOWANIEPowinno odbyć się minimum 30 spotkań formacyjnych przewidzianych: 5 z nich to celebracje liturgiczne, będące odpowiedzią na usłyszane kandydatów będzie miała pięć etapów (również spotkania z rodzicami powinny odbywać się po każdym etapie i powinny podejmować takie zagadnienia, jak odpowiedzialność za własną wiarę i przekaz wartości religijnych swoim dzieciom, odpowiedzialność za Kościół i wspólnotę parafialną, konieczność nieustannego nawracania się i przebaczania w rodzinie, przeżywanie niedzieli i uroczystości religijnych w kościele i rodzinie katolickiej i przygotowanie rodziny do właściwego przeżycia uroczystości bierzmowania i podjęcie działań apostolskich przez jej członków):BIERZMOWANIE 2017: FORMACJAI etap formacji: Wierzę w Jezusa ChrystusaII etap formacji: Wierzę w KościółIII etap formacji: Chcę się nawrócićIV etap formacji: Chcę żyć EucharystiąV etap formacji: Jestem gotowyKandydaci do bierzmowania powinni angażować się w życie parafii: powinni włączać się aktywnie w życie parafii (działalność charytatywna, wolontariat, troska o czystość i wystrój kościoła, pomoc w organizacji wydarzeń o charakterze religijno-kulturalnym itp.). Ma to służyć większej integracji ze wspólnotą wierzących w dalszym życiu chrześcijańskim po przyjęciu sakramentu jest wpisane w istotę mszy świętej
Grupa parafian z Jaworzna zażądała odejścia proboszcza Tadeusza Króla. Ludzie zagrozili, że inaczej wywiozą go na taczce. Z kolei zwolennicy księdza chcieli, aby pozostał na parafii. W końcu po kilku dniach ostrego konfliktu proboszcz zrezygnował. O co chodziło w tym sporze?Jaworzno w gminie Rudniki, to spora parafia, która administracyjnie podlega Archidiecezji Częstochowskiej. Składa się z 6 miejscowości. Przynależą do niej także Słowików, Polesie, Mostki, Mirowszczyzna i Julianpol. To około 2 tysiące 3,5 roku temu został ksiądz Tadeusz Król. Między nim a częścią parafian wybuchł ostry konflikt. Jego kulminacja nastąpiła w niedzielę 3 lipca. Spora grupa przeciwników proboszcza żądała, aby natychmiast opuścił on parafię. Jeśli tego nie zrobi po dobroci, wywiozą go na taczce, która stała przygotowana na kościelnym była gorąca, na miejsce przyjechała policja. Świadkowie relacjonują, że gdyby nie obecność funkcjonariuszy, różnie by się to mogło skończyć. Na filmie zamieszczonym na serwisie widać i słychać, że ksiądz wyszedł do wzburzonych wiernych, przeprosił za swoje zachowanie i zadeklarował, że odda się w ręce arcybiskupa i najprawdopodobniej rozstanie się z Jaworznem w najbliższym czasie. Następnego dnia podobno zmienił zdanie po tym, jak rada parafialna złożona z jego zwolenników, pojechała do częstochowskiej kurii przedstawić swoją wersję zdarzeń i prosić, by ksiądz Król pozostał w udało mi się tego sprawdzić, bo księdza nie ma na plebanii. Jak mówią ludzie, nie nocuje na miejscu z powodu obaw o swoje życie. Nie odprawia mszy, które były zaplanowane. Nie wiadomo, kiedy się pojawi. Przeciwnicy tłumaczą, że jego chwilowa nieobecność nie rozwiązuje problemu. Będą protestować, aż dopną swego, a ksiądz opuści Jaworzno. W środę 6 lipca też byli pod kościołem, podobnie jak oleska policja, w sile kilku radiowozów i nieoznakowanych samochodów. W parafii nastąpił ostry i bardzo bolesny rozłam pomiędzy tymi, którzy księdza popierają a jego przeciwnikami. Konflikt przybrał tak radykalny wymiar, że rzeczywistość opisywana przez poszczególne strony jest albo czarna, albo biała. Nie ma tu żadnych niuansów, półcieni, miękkich linii. Tylko ostre cięcia, mocne słowa, zdecydowane deklaracje. Różnice między tymi, co „przeciw” a tymi, co „za”, są fundamentalne. Nie ma punktów wspólnych, choć parafia to przecież wspólnota. Między ludźmi wyrósł mur tak wysoki, że nikt już nie wierzy w to, aby można jeszcze było parafian pojednać. Jak relacjonują przeciwnicy księdza, od początku współpraca z nim układała się nie najlepiej. Wymieniają całą litanię zarzutów i pretensji. Wśród przytaczanych przykładów są oczywiście takie, że ktoś o niewłaściwym zachowaniu księdza Króla słyszał coś w sklepie, na rodzinnym spotkaniu, od znajomej. Ale wiele przykładów to relacje bezpośrednie, które dotknęły konkretnych ludzi i konkretne rodziny w konkretnych sytuacjach, a nie kogoś i kiedyś. To długa lista zranień, których parafianie doznali od proboszcza. - To, co w innych parafiach stanowi niechlubny incydent, pojedynczy wyskok księdza, u nas stało się niestety normą – mówią oddajmy głos ludziom. PrzeciwnicyGrzechy księdza Króla, które dla przeciwników stanowią argumenty za jego odejściem, można pogrupować w kilka wątków. - Ksiądz jest fatalnym gospodarzem – mówią mężczyźni. – Niech pani patrzy na ten kościół, on się wali. Już 2 lata, jak zamknięte jest główne wejście. Gonty lecą, rynny dziurawe, woda się tego trawa na parkingu przy kaplicy za kolana. Miała być wykoszona na tegoroczną komunię. Teren wygląda nie jak parking, a łąka. Parafianie kpią, że teraz tylko kupić kozy albo krowy i wypasać. Na cmentarzu nie lepiej i w dodatku hałdy śmieci. Starszy pan: Mieszkam w Jaworznie od 1955 roku. Moja rodzina i ja byliśmy zawsze zaangażowani w sprawy kościoła. Wujek na przykład kładł te gonty. Ja brałem udział w budowie organistówki i ogrodzenia cmentarza. Ten proboszcz palcem od początku nie kiwnął. Przy każdym jego poprzedniku mogę wymienić listę rzeczy, które zrobił dla parafii. Księża Marian Gąsiorowski, Kazimierz Kołodziejczyk, Stanisław Sudoł, Piotr Smugorzewski mają sporą listę zasług, ale co przypisać obecnemu, oprócz chaosu i zamętu, tego nie wiem. Oponenci podkreślają, że choć ksiądz Tadeusz Król nic dla parafii nie robi, to zbiera pieniądze na kościół, remonty i Jerzy: - Jak się po cokolwiek do niego idzie, to na wstępie sprawdza, czy człowiek dał datek. Córki teść zmarł w grudniu. W dniu pogrzebu był mróz 15 stopni. W kościele zimno, nie napalone, w dodatku ksiądz spóźnił się na mszę z 20 minut, co ma w zwyczaju. Parę dni później była kolęda, więc od razu mu o tym powiedziałem. On na to: a daliście na węgiel do kościoła? Oczywiście córka dała jak każdy, w dodatku w naszej wsi to ona zbierała datki od innych parafian. Proboszcza interesują tylko pieniądze – to kolejny zarzut jego przeciwników. Od wielu osób usłyszałam, że nie obowiązuje „co łaska”, ale konkretne sumy. Np. za pogrzeb trzeba zapłacić 1,3 tys., dodatkowo 500 zł za miejsce na cmentarzu, 100 za kaplicę i jeszcze 10 procent od wartości pomnika. Opłaty muszą być uiszczone z góry. - Księdza nie interesuje, czy ludzie będą mieli za co żyć, czy ich stać. Mają po prostu płacić - robi też ludziom problemy, jeśli chodzi o dostęp do sakramentów. Do bierzmowania np. w tym roku dopuścił, z 40-osobowej grupy, tylko 12 osób. - Jeśli w innych parafiach dzieci się przez rok przygotowują do bierzmowania, to u nas są roczniki, które robią to już 4 lata – twierdzą parafianie. – Ksiądz Król nie uznał 2 lat przygotowań za poprzedniego proboszcza i kazał młodzieży zaczynać od każde odstępstwo od jego zasad, można z przygotowań wypaść i nie być dopuszczonym do sakramentu. - Wnuk miał przystępować do bierzmowania i chodził na każdą mszę niedzielną razem ze mną, na ósmą – mówi starszy mężczyzna. – Na czas wakacji ksiądz ogłosił, że kandydaci do bierzmowania mają przerwę w zbieraniu pieczątek potwierdzających udział w mszy, bo przecież mogą gdzieś wyjechać. Kiedy po wakacjach wnuk poszedł do zakrystii po pieczątkę, usłyszał od proboszcza, że już nie musi ich kompletować, bo i tak nie pójdzie do bierzmowania, gdyż nie było go widać na mszy w czasie mówią, że ksiądz nie uznaje usprawiedliwień od rodziców, zaświadczeń, że dziecko było chore. Taryfy ulgowej nie ma dla nikogo. - 15-letnia siostrzenica miała być chrzestną przy moim drugim dziecku. Nie poszła na jedno spotkanie do bierzmowania i ksiądz powiedział, że nie dopuści jej do tego sakramentu – opowiada jedna z I Komunią też jest podobnie. Nie wystarczy, że samo dziecko przyjdzie na mszę, ksiądz wymaga, aby byli z nim rodzice. - Córka zwykle chodziła do kościoła z babcią albo z dziadkiem, bo ja często w niedzielę pracuję. Ksiądz powiedział, że mam w takim razie zrzec się praw rodzicielskich – relacjonuje jeden z mężczyzn. – Dzieci muszą być na każdym nabożeństwie różańcowym, majowym, czerwcowym i nieważne, czy mogą czy nie, bo różne przecież są okoliczności. Przez wyśrubowane normy proboszcza wpadają w nerwicę. Nie wiem, czy sprostaliby im nawet kandydaci na księży, którzy są w w mszy, to dla księdza Króla obecność w świątyni, a nie stanie na dworze, dlatego z przykościelnego placu pozabierał ławki i wyłączył Ale na tacę na dworze zbiera – mówią w czasie mszy ksiądz udziela komunii, potrafi zatrzymać się przed konkretną osobą i powiedzieć, że jej nie udzieli sakramentu, bo nie była u spowiedzi. - Nie wie, czy mam coś na sumieniu czy nie, przecież mogę się spowiadać gdzie indziej – argumentuje starszy pan. – Ostatnio na przykład byłem u spowiedzi w sam też wypisuje ludzi z parafii, bo np. pracują zagranicą i przyjeżdżają do domów tylko na Mój zięć pracował przez pewien czas w Anglii, córka z dziećmi była na miejscu. Na kolędzie ksiądz oświadczył, że zięcia wykreśla – opowiada jeden z mężczyzn. – Takich osób są księdza mówią, że jest on także arogancki, poniża ludzi, potępia, ocenia, nie ma w nim ani miłosierdzia, które głosi, ani nawet człowieczeństwa. - Potrafi rodzicom niepełnosprawnego dziecka powiedzieć, że to kara za ich grzechy. Karą za grzeszne życie jest też np. rak – wzburzają się parafianie. – I mówi to na pogrzebie młodej dziewczyny, która na raka zmarła. Jak się tego słucha, to aż się w człowieku mówią, że proboszcz podczas kolędy z niejednego domu wyleciał z hukiem. - Ludzie nie chcą słuchać w koło, że są źli, najgorsi, że nie chodzą do kościoła, choć są niemal na każdej mszy – relacjonują. – Co roku mniej ludzi go przyjmuje. Coraz mniej ludzi chodzi tu na mszę, do spowiedzi. I jak to jest, że na innych parafiach księża witają wiernych przed kościołem, potrafią współpracować, powiedzieć dobre słowo, a naszemu wiecznie coś nie pasuje. Czy w Rudnikach, Dalachowie, Parzymiechach czy Jelonkach obowiązuje inna religia niż u nas?Ludzie tolerowali zachowania proboszcza, ale czarę goryczy przelały pogrzeby dwóch braci, do których doszło w odstępie trzech tygodni. - Młodszy, 25-letni zginął tragicznie. Ksiądz nie chciał po niego pójść do kaplicy, a później na kazaniu mówił oburzające rzeczy o tatuażach, narkotykach, diabelskich opętaniach. Nikt nie jest święty, nawet ksiądz, ale dla tej mamy był to ukochany syn, dla rodzeństwa najdroższy brat, dla znajomych dobry kolega. Pan Bóg będzie osądzał, a nie proboszcz – mówią parafianie. – Bliscy, zamiast od księdza usłyszeć jakieś słowa otuchy, usłyszeli coś, co ich jeszcze więc zmarł starszy z braci, 32-letni, rodzina już nie chciała, by miał pogrzeb w kościele. Odbyła się świecka ceremonia. - W jej trakcie prowadzący powiedział, że msze za zmarłego zostaną odprawione, ale w innej parafii – mówi jedna z kobiet. – Większość ludzi, którzy uczestniczyli w tym pogrzebie, stwierdziła, że też chciałaby mieć świecką ceremonię, do tego doprowadził zarzut w stosunku do proboszcza jest taki, że swoim zachowaniem, zamiast przyciągać do Boga, to Jesteśmy praktykującymi katolikami. Nie chcemy likwidacji parafii. Zależy nam na niej i o nią walczymy. Chcemy chodzić do kościoła i przyjmować sakramenty – argumentują ludzie. – Przeszkodą w tym wszystkim stał się ksiądz Król. On musi odejść. To już 13. jego parafia, a ma zaledwie pod pięćdziesiątkę. To o czymś świadczy. Nowego proboszcza przyjmiemy życzliwie, będziemy z nim współpracować i damy mu pełen kredyt proboszcza przygotowują dokument, w którym wszystko, co złego od niego doznali, zostanie zawarte. Ma on trafić do częstochowskiej kurii. Przeciwnicy proboszcza chcą, aby wraz z nim rezygnację złożyła też rada parafialna. Zwolennicy- Mamy wspaniałego księdza, o którym złego słowa nie możemy powiedzieć – twierdzą ci, którzy chcą, aby ksiądz Tadeusz Król pozostał. – Jest dobrym gospodarzem i nigdy nie mieliśmy z nim żadnych problemów. Nasz kościół pochodzi z XVI wieku, jest to zabytek narodowy, aż z trzema relikwiami. Wymaga remontu. To nakłady przekraczające milion złotych. Trzeba zebrać pieniądze, dokumentację, pozwolenia. To księdza Króla mówią, że nie doświadczyli żadnych trudności z dostępem do sakramentów, problem mają ci, którzy są katolikami tylko od święta. Jedna z młodych kobiet opowiada, że właśnie jest w trakcie przygotowań do sakramentu małżeństwa, chodzi co tydzień do kościoła, należy do różnych grup parafialnych i nie ma problemów z tym, że ksiądz ślubu nie udzieli, bo „jeśli ktoś zasługuje, to sakrament dostanie”. - Przeciwko proboszczowi protestują ludzie, którzy nie chodzą do kościoła, może jedynie na Boże Narodzenie, później chcą bierzmowania, zaświadczeń, chrztów, ślubów – mówią. – W dodatku tamci powielają kłamstwa, oszczerstwa i bzdury. Ksiądz stoi na straży wiary, broni religii. Czy to jest źle, że namawia do chodzenia do kościoła i przemawia do ludzkich sumień? Chyba taka jego z kobiet argumentuje, że na msze, które odprawia ksiądz Tadeusz Król, przyjeżdża specjalnie z mężem z innej parafii. - Są tu organizowane koncerty uwielbienia, odbywają się nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca, nabożeństwa fatimskie, teraz powstał krąg biblijny. Taki ksiądz jest niewygodny, bo za dużo robi. Ksiądz jest od tego, że ma nawracać, mówić jak ludzie mają żyć. Co ma zrobić, jeśli dzieci nie znają pacierza, nie potrafią się modlić? Ale jak się słucha TVN-u i innych bzdur, to taki ksiądz jest niedobry. Bo co taka młodzież, jak ta, która protestuje, może chcieć? Ona się woli napić, seksu użyć i jeszcze nie wiadomo księdza też inaczej opisują i interpretują zdarzenia z pogrzebu tragicznie zmarłego 25-latka. - Teraz tak wszyscy ubolewają za tym chłopakiem, ale proszę sprawdzić w kronikach policyjnych, kim był ten zmarły – mówi jeden z do kazania, które ksiądz wówczas wygłosił, to zwolennicy tłumaczą, że nie miał złych intencji, tylko chciał, aby pod jego wpływem młodzież się ocknęła, bo była to kolejna bezsensowna śmierć w parafii. - To było kazanie na tak wysokim poziomie, że tylko osoby świadome je zrozumiały – argumentuje jedna z kobiet. – Ksiądz ma je spisane, można się z nim księdza twierdzą też, że ci, którzy protestują przeciwko niemu, w większości nie są mieszkańcami parafii, tylko osobami z zewnątrz, które przyjechały robić zadymę. Policja powinna ich wylegitymować, żeby było wiadomo, kto jest kto. W dodatku podczas niedzielnej akcji sporo osób, które księdzu groziły, było pod wpływem alkoholu. - Większość parafian jest za księdzem, tylko znalazło się paru krzykaczy, którzy są głośni i widać ich w mediach – popierających księdza Króla, problem tkwi nie w nim, a w parafianach, bo – jak mówią – ksiądz Stanisław popełnił przez nich samobójstwo, ksiądz Piotr uciekł, a księdza Tadeusz chcą wygnać. - Świadczy to o złych proboszczach czy o ludziach, którzy roszczą sobie ciągle jakieś pretensje? – pytają retorycznie. – Nie chodzą do kościoła, to niech nie chodzą, ale niech dadzą spokój nam i w parafii od poniedziałku nie ma mszy świętych, ci, którzy są „za” księdzem, spotykają się codziennie na różańcu. Tłumaczą się, że modlą się o jedność parafii, wypełnienie się woli Bożej i wynagradzają Panu Bogu oraz Matce Boskiej za grzechy ludzi, którzy są przeciwko Kościołowi i przeciwko proboszczowi. - Modlę się za tych nieszczęśników, bo kiedyś przyjedzie im stanąć przed Bogiem i co wtedy? – pyta jedna z kobiet. Co na to częstochowska kuria?W czwartek rano ustosunkowując się do sprawy księdza Tadeusza Króla, rzecznik Kurii Metropolitalnej w Częstochowie, ksiądz Mariusz Bakalarz powiedział: - Przyczynami niedzielnego wydarzenia, jak podał serwis były dwa pogrzeby w jednej rodzinie. Podczas pierwszego pogrzebu ksiądz miał się niepochlebnie wyrażać o zmarłym. Drugi pogrzeb miał mieć charakter świecki, a to miało być spowodowane wydarzeniami z pierwszego pogrzebu. W poniedziałek, dzień po tych wydarzeniach, z samego rana, w Kurii Metropolitalnej w Częstochowie pojawiła się rada parafialna z Jaworzna, która poprosiła o spotkanie z księdzem arcybiskupem. Ponieważ ksiądz arcybiskup jest na urlopie, spotkali się z księdzem biskupem Andrzejem Przybylskim, który jest biskupem pomocniczym i wikariuszem generalnym. Przyjął ich i członkowie rady parafialnej w bardzo emocjonalny sposób zrelacjonowali te wydarzenia, ale też odnieśli się do tego, co wskazane było jako przyczyna. Zdementowali informacje, że podczas pierwszego pogrzebu ksiądz miał się w jakiś krytyczny sposób wyrażać o zmarłym. Nota bene zmarły był człowiekiem zupełnie niepraktykującym. Ksiądz proboszcz powstrzymał się od wypowiedzi personalnych pod adresem zmarłego, nie krytykował ani jego sposobu życia, ani parafialna zaprzeczyła tym pogłoskom podawanym w serwisie i poinformowała, że osoby zgromadzone w niedzielę w kościele tylko w bardzo niewielkiej części były parafianami. Były to osoby z zewnątrz, które przyjechały na drugi pogrzeb. Za pomocą mediów społecznościowych, jeszcze przed pogrzebem, uczestnicy mieli się zwoływać na manifestację pod kościołem. Byli także parafianie, ale to osoby, które – jak zaznaczyli członkowie rady parafialnej - niewiele mają wspólnego z parafią, osoby, które mają jakieś osobiste pretensje do księdza proboszcza, zwykle za to, że np. kogoś nie dopuścił do funkcji rodzica chrzestnego z tego powodu, że nie spełnia ustalonych wymogów albo osoby, mające pretensje, że ksiądz np. wymaga chodzenia do kościoła – to rzeczywiście wysoko powieszona poprzeczka i wymaganie bardzo surowe, jak z przekąsem ocenili radni parafialni. Rada parafialna poprosiła o to, by ksiądz proboszcz pozostał w samego dnia również ksiądz proboszcz na prośbę księdza biskupa stawił się w kurii, odbyła się rozmowa. Przedstawił spójne z przedstawionymi przez radę parafialną wyjaśnienia. Okazało się, że kiedy zmarł drugi z braci, rodzina nie prosiła o pogrzeb kościelny. Prosiła tylko o udostępnienie cmentarza, co bez żadnego problemu ksiądz proboszcz uczynił. Pośród uczestników niedzielnej manifestacji, według informacji przekazanych przez członków rady parafialnej, było wiele osób nietrzeźwych i bardzo agresywnych, wulgarnych, ale były to przede wszystkim osoby obce. Być może to tak, że była to akcja zorganizowana albo przez nieświadomość organizatora o tym, że nie było odmowy pogrzebu katolickiego przez proboszcza, bo takiej prośby w ogóle nie było, albo ktoś wykorzystał tę sytuację, żeby załatwić być może swoje osobiste rachunki z księdzem proboszczem, swoje żale czy pretensje. Wszystkie te scenariusze są możliwe, ale to wiemy od członków rady parafialnej, którzy są z tego środowiska i mają dostęp do tych informacji. Co do decyzji odnośnie księdza proboszcza, na pewno zostaną one podjęte w najbliższych dniach. Rada parafialna prosiła o pozostawienie księdza Tadeusza, musimy też wysłuchać jego zdania i opinii. Msze święte w tej parafii zostały odwołane, by nie powodować dalszych napięć i – co nie daj Boże naruszenia powagi miejsca świętego - bo w niedzielę trzech mężczyzn wtargnęło do kościoła podczas nabożeństwa. Ze strony przeciwnej nikt się do księdza arcybiskupa nie zgłosił, nie zgłosiła się też rodzina tych zmarłych jeśli ktoś przedstawi jakiekolwiek zarzuty wobec księdza proboszcza, to na pewno nie zostaną one zbagatelizowane, będą ostatniej chwiliW godzinach popołudniowych przeciwnicy proboszcza złożyli w kurii pismo, w którym opisali i udokumentowali, dlaczego chcą jego odwołania. Po godzinie otrzymaliśmy drogą mailową komunikat od rzecznika kurii. Oto jego treść: "W dniu 7 lipca 2022 r. ks. Tadeusz Król złożył rezygnację z pełnienia urzędu proboszcza Parafii Katolickiej pw. Trójcy Przenajświętszej w Jaworznie. Rezygnacja ta została przyjęta przez Księdza Arcybiskupa Wacława Depo, Metropolitę Częstochowskiego, a dotychczasowy proboszcz – dla uspokojenia sytuacji – opuści święte w dni powszednie zostały odwołane. Msze święte w najbliższą niedzielę (10 lipca) odprawi inny kapłan. Wówczas też podczas Mszy świętych zostaną podane informacje o dalszej posłudze duszpasterskiej w parafii".Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
zapytał(a) o 09:50 Czy mogę iść do bierzmowania do innej parafi? Mam u siebie nienormalnego księdza. Powiedział do mojej koleżanki, gdy się za śmiała, że,, ciekawe jak by zmarła twoja mama to czy byś się śmiała " i ogółnie on taki jest. Jestem na 2 roku Odpowiedzi Tak, ja nwm szłam do komunii do innej parfi tylko że ja poprostu dlatego że mam. Szkole bliżej tej parafii i cała klasa szła tam. Mejsonxd odpowiedział(a) o 10:02 Myslę, że możesz - wystarczy ustalić to z księdzem w tamtej parafii. Jak masz tę książeczkę na końcu masz Ad Sacra to tam musi to wypełnić ksiądz w parafii, w której byłaś tyle. Absence. odpowiedział(a) o 10:02 Możesz ale zdaje się że musisz wziąć od księdza swojej parafii papierek że do niej należysz i że byłeś/aś chrzczony/a Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
wg. objawień Cataliny Rivas Jest to świadectwo, które muszę i chcę dać całemu światu dla większej chwały Bożej i dla zbawienia tych, którzy chcą otworzyć serca Panu. Także po to, by wiele osób konsekrowanych Bogu na nowo roznieciło w sobie ogień miłości do Chrystusa; niektórzy z nich mają ręce posiadające władzę, by uobecniać Go w tym świecie, tak by stał się naszym pokarmem. Dla innych, aby przełamali "praktykę rutyny" w przyjmowaniu Go i na nowo ożywili w sobie zadziwienie nad codziennym spotkaniem z Miłością. I dla moich świeckich braci i sióstr na całym świecie, aby żyli wielkodusznie tym największym Cudem: celebracją Eucharystii. Była to wigilia uroczystości Zwiastowania i członkowie naszej grupy przystąpili do Sakramentu Pojednania. Niektóre panie z grupy modlitewnej nie mogły tego uczynić, więc przełożyły Sakrament na następny dzień przed Mszą Świętą. Kiedy przyszłam do Kościoła przed Mszą Św. następnego dnia, trochę późno, Arcybiskup i kapłani już wychodzili z zakrystii. Dziewica Maryja powiedziała swoim słodkim kobiecym głosem, który działa na duszę: "Dzisiaj jest dzień nauki dla ciebie i chcę, abyś zwróciła szczególną uwagę na to, czego będziesz świadkiem. Wszystkim, czego dziś doświadczysz, masz podzielić się z całą ludzkością." Byłam głęboko wzruszona, nie rozumiejąc dlaczego, ale starałam się być bardzo uważna. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, był chór pięknych głosów, który śpiewał jakby z oddali. Na chwilę muzyka przybliżała się, a następnie oddalała jak odgłos wiatru. Akt Pokuty Arcybiskup rozpoczął Mszę Świętą, i gdy doszedł do Aktu Pokuty, Najświętsza Dziewica powiedziała: "Z głębi serca proś Pana o przebaczenie swoich win, które Go obraziły. W ten sposób będziesz mogła godnie brać udział w tym przywileju, jakim jest Msza Św." Przez ułamek sekundy pomyślałam: Na pewno jestem w stanie łaski Bożej; wczoraj wieczorem poszłam do spowiedzi. Matka Boża odpowiedziała: "Czy sądzisz, że od wczorajszego wieczoru nie obraziłaś Boga? Pozwól mi przypomnieć ci o kilku rzeczach. Kiedy wyszłaś z domu idąc tutaj, dziewczyna, która ci pomaga podeszła do ciebie i poprosiła o coś, a ty, ponieważ byłaś spóźniona, nie odpowiedziałaś jej zbyt miło. To był brak miłości z twojej strony, a ty mówisz, że nie obraziłaś Boga...? W drodze tutaj, autobus wjechał na dróżkę, którą szłaś i omal cię nie potrącił. Odniosłaś się do tego biednego człowieka w sposób nieodpowiedni, zamiast modlić się i przygotowywać do Mszy. Zabrakło ci miłości i straciłaś pokój i cierpliwość. I mówisz, że nie zraniłaś Boga? Przychodzisz w ostatniej minucie, gdy procesja celebransów już wychodzi, by celebrować Mszę Św... i zamierzasz uczestniczyć bez uprzedniego przygotowania..." Odpowiedziałam: "Dobrze, moja Matko, nie mów już nic więcej. Nie musisz mi przypominać więcej, bo umrę ze smutku i wstydu." Spóźnianie się na msze świętą "Dlaczego wy wszyscy musicie przychodzić w ostatnim momencie? Powinniście przychodzić wcześniej, aby móc się pomodlić i prosić Pana, aby zesłał Swojego Ducha Świętego, który może udzielić wam pokoju i oczyścić z ducha świata, waszych kłopotów, problemów i rozproszeń, aby uzdolnić was do przeżywania tego tak świętego momentu. Jednakże, przychodzicie prawie w momencie, gdy celebracja się już zaczyna i uczestniczycie jak w zwykłym wydarzeniu bez żadnego duchowego przygotowania. Dlaczego? To jest największy z Cudów. Przychodzicie przeżywać moment, gdy Najwyższy Bóg udziela swojego największego daru i nie potraficie go docenić." Tego było już dosyć. Czułam się tak źle, że miałam aż nadto, by prosić Boga o przebaczenie. Nie tylko z powodu win tego dnia, ale także za te wszystkie przypadki, kiedy podobnie jak wielu innych ludzi czekałam, kiedy kapłan skończy homilię, by wejść do kościoła. Także za te przypadki, gdy nie wiedziałam lub nie chciałam zrozumieć, co to znaczy być tutaj, i za te, kiedy moja dusza była pełna ciężkich grzechów i miałam śmiałość brać udział we Mszy Św. Chwała na wysokości Bogu! Była to uroczystość i miało być odmawiane Chwała. Matka Bożą powiedziała: "Wychwalaj i błogosław całym swoim sercem Świętą Trójcę, uznając, że jesteś jednym z Jej stworzeń." Jakże inne było to Chwała! Nagle zobaczyłam siebie w odległym miejscu pełnym światła, przed Majestatem Tronu Boga. Z tak wielką miłością dziękowałam Bogu, gdy powtarzałam: "Dla Twojej wielkiej chwały, wychwalamy Cię, błogosławimy Ciebie, uwielbiamy Ciebie, oddajemy Ci chwałę, dziękujemy Ci, Panie Boże, Królu Nieba, Boże Ojcze Wszechmogący." I przypomniałam sobie ojcowską twarz Ojca, pełną dobroci. "Panie Jezu Chryste, Jednorodzony Synu Ojca, Panie Boże, Baranku Boży, Ty gładzisz grzechy świata..." A Jezus był przede mną, z twarzą pełną łagodności i Miłosierdzia... "Bo tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste z Duchem Świętym..." Bóg pięknej Miłości. Ten, który w tej chwili sprawił, że cała moja istota drży... I poprosiłam: "Panie, wybaw mnie od wszelkiego zła. Moje serce należy do Ciebie. Mój Boże, ześlij mi Twój pokój, żebym mogła osiągnąć jak największe korzyści z Eucharystii i żeby moje życie mogło przynieść jak najlepsze owoce. Duchu święty, przekształć mnie, działaj we mnie, prowadź mnie. O Boże, udziel mi darów, których potrzebuję, by lepiej Ci służyć!" Przyszedł czas Liturgii Słowa i Dziewica Maryja kazała mi powtarzać: "Panie Boże, chcę słuchać Twojego Słowa i przynieść obfity owoc. Niech Twój Święty Duch oczyści wnętrze mojego serca, aby Słowo Boże wzrastało i rozwijało się, oczyszczając moje serce, tak by było dyspozycyjne." Matka Boża powiedziała: "Módl się w sposób następujący: (i ja powtarzałam) Panie, ofiaruję wszystko czym jestem, wszystko co posiadam, wszystko co mogę. Kładę wszystko w Twoje Ręce. Kształtuj tę małą istotę, którą jestem. Przez zasługi Twojego Syna przekształć mnie, Wszechmogący Boże. Proszę Cię za moją rodzinę, moich dobroczyńców, za każdego członka Apostolatu, za wszystkich, którzy walczą przeciwko nam, za tych, którzy polecają się moim ubogim modlitwom. Naucz mnie kłaść moje serce jakby na ziemi przed nimi, żeby mogli iść bardziej miękko. Oto jak modlili się Święci; oto jak pragnę, byście wszyscy robili." Oto jak Jezus prosi nas, byśmy się modlili, żebyśmy kładli nasze serca jakby na ziemi, żeby inni nie czuli twardości, ale raczej żebyśmy łagodzili ból ich kroków. Kilka lat później czytałam książkę z modlitwami świętego, którego bardzo kocham, Jose Maria Escriva de Balaguer, i w tej książce znalazłam modlitwę podobną do tej, której nauczyła mnie Najświętsza Dziewica. Może modlitwy tego Świętego, któremu zawierzyłam siebie, podobały się Matce Bożej. Przygotowanie darów ofiarnych Nagle zaczęły powstawać jakieś postacie, których wcześniej nie widziałam. Wyglądało to tak, jakby u boku każdej osoby obecnej w Katedrze, pojawiła się inna osoba i wkrótce cała Katedra zapełniła się młodymi pięknymi ludźmi. Byli oni ubrani w białe szaty i skierowali się do głównej nawy, a następnie podeszli do ołtarza. Matka Boża powiedziała: "Patrz. To są Aniołowie Stróżowie wszystkich ludzi, którzy są tutaj. To jest moment, kiedy twój Anioł Stróż zanosi twoje ofiary i prośby przed Ołtarz Boga." Byłam zdumiona, bo te istoty miały tak piękne twarze, tak promieniujące, że nie można sobie tego wyobrazić. Ich oblicza były bardzo piękne, niemalże z kobiecymi rysami; budowa ciała, ręce, postawa były męskie. Ich bose stopy nie dotykały podłogi, jakby się prześlizgiwały. Procesja była bardzo piękna. Niektórzy z nich nieśli coś, jakby złote misy z czymś, co lśniło jak złociste światło. Matka Boża powiedziała: "To są Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy ofiarują tę Mszę Świętą w wielu intencjach, tych którzy są świadomi co znaczy ta celebracja. Oni mają coś do ofiarowania Bogu (...) Ofiaruj siebie w tej chwili... ofiaruj swoje smutki, bóle, nadzieje, radości, prośby. Pamiętaj, ze Msza Św. ma nieskończoną wartość. Dlatego bądź hojna w ofiarowaniu i proszeniu." Za pierwszymi Aniołami szli następni, którzy nie mieli niczego w rękach; szli z pustymi rękami. Maryja powiedziała: "To są Aniołowie ludzi, którzy są tutaj ale nigdy niczego nie ofiarują. Nie są zainteresowani tym, by przeżywać każdy moment Mszy Św. i nie mają darów, by je zanieść przed Ołtarz Boga." Na końcu procesji szli inni Aniołowie, którzy byli raczej smutni, z rękami złożonymi do modlitwy, ale ze spuszczonymi oczami. "To są Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy są tutaj ale nie chcą być, to znaczy ci, którzy zostali zmuszeni do przyjścia, którzy przyszli z obowiązku ale bez żadnego pragnienia uczestniczenia we Mszy Św. Aniołowie idą smutni, ponieważ nie mają nic do zaniesienia przed Ołtarz poza własnymi modlitwami. Nie zasmucajcie swojego Anioła Stróża. Proście o wiele, proście o nawrócenie grzeszników, o pokój w świecie, za waszych sąsiadów, za tych, którzy proszą was o modlitwę. Proście, proście o wiele, ale nie tylko za was samych, ale także za wszystkich. Pamiętajcie, że ofiara która najbardziej podoba się Panu jest ta, kiedy ofiarujecie siebie samych jako ofiarę całopalną, tak żeby Jezus mógł zstąpić i przekształcić was przez swoje zasługi. Co wy macie do ofiarowania Ojcu sami z siebie? Nicość i grzech. Ale ofiarowanie siebie samego złączone z zasługami Jezusa podoba się Ojcu." Widok tej procesji był tak piękny, że trudno byłoby porównać go z czymkolwiek. Te wszystkie niebiańskie istoty pochylające się przed ołtarzem, niektóre zostawiające swoje ofiary na podłodze, inne prosternujące się z czołem prawie dotykającym ziemi. Skoro tylko przybyły do ołtarza, zniknęły mi z oczu. Nadszedł końcowy moment Prefacji i kiedy całe zgromadzenie mówiło: "Święty, Święty, Święty", nagle wszystko co znajdowało się za celebransami zniknęło. Za Arcybiskupem z lewej strony tysiące aniołów ukazało się po przekątnej, mali aniołowie, wielcy aniołowie, aniołowie z dużymi skrzydłami, aniołowie z małymi skrzydłami, bez skrzydeł. Tak jak poprzedni wszyscy byli ubrani w białe szaty kapłańskie lub ministranckie. Każdy z nich ukląkł ze złożonymi rękami i pochylił głowę ze czcią. Słychać było piękną muzykę jakby wiele chórów z różnymi głosami, wszyscy śpiewali unisono razem z ludźmi: Święty, Święty, Święty... Konsekracja Nadszedł moment Konsekracji, najcudowniejszy z Cudów. Za Arcybiskupem z prawej strony pojawiło się mnóstwo ludzi, także po przekątnej. Byli oni ubrani w identyczne tuniki ale w kolorach pastelowych: różowych, zielonych, jasnoniebieskich, liliowych, żółtych, jednym słowem w różnych i bardzo ciepłych kolorach. Ich twarze były także jaśniejące, pełne radości. Zdawali się być w tym samym wieku. Można było zauważyć (nie potrafię powiedzieć dlaczego), że byli ludźmi w różnym wieku, ale ich twarze wyglądały jednakowo, bez zmarszczek, szczęśliwe. Wszyscy oni także uklękli na śpiew "Święty, Święty, Święty Pan..." Matka Boża powiedziała: "To są dusze wszystkich Świętych i błogosławionych w Niebie. Pomiędzy nimi są dusze twoich krewnych, którzy już się cieszą oglądaniem Boga." Następnie zobaczyłam Ją dokładnie po prawej stronie Arcybiskupa, krok za celebransem. Była zawieszona odrobinę nad podłogą, klęcząc na jakimś bardzo solidnym przezroczystym i jednocześnie jaśniejącym materiale jakby czystej wodzie. Najświętsza Dziewica, z rękami złożonymi patrzyła z uwagą i szacunkiem na celebransa. Stamtąd mówiła do mnie, ale bez słów prosto do serca, nie patrząc na mnie: "Dziwi cię to, że stoję za Arcybiskupem, nieprawdaż? Tak właśnie powinno być... Z całą miłością, jaką Syn mi daje, On nie udzielił mi godności, której udzielił kapłanom; uobecniania codziennego Cudu moimi rękami, tak jak to oni robią swoimi kapłańskimi rękami. Dlatego czuję głęboki szacunek dla kapłanów i dla cudu, którego Bóg dokonuje przez nich, co skłania mnie do uklęknięcia za nimi." O mój Boże, jak wielką godność, jak wielką łaskę wlewa Bóg w dusze kapłańskie, a ani my, a może niektórzy z nich także, nie jesteśmy tego świadomi. Za ołtarzem ukazały się cienie ludzi w szarych kolorach z rękami wzniesionymi. Matka Boża powiedziała: "To są błogosławione dusze z czyśćca, którzy czekają na wasze modlitwy, by mogły być uwolnione. Nie przestawaj modlić się za nie. Oni modlą się za was ale nie mogą modlić się za siebie. Ty masz się za nie modlić, aby pomóc im wyjść z czyśćca, aby mogli być z Bogiem i cieszyć się Nim wiecznie. Teraz to widzisz; jestem tutaj przez cały czas. Ludzie idą na pielgrzymki, szukają miejsc, gdzie się ukazałam. Jest to dobre z powodu łask, które tam otrzymają. Ale w żadnym objawieniu, w żadnym innym miejscu nie jestem bardziej obecna niż w czasie Mszy Świętej. Zawsze Mnie znajdziesz u stóp ołtarza, gdzie jest odprawiana Eucharystia. U stóp Tabernakulum, pozostaję z aniołami, ponieważ jestem zawsze z Jezusem." Widzieć piękne oblicze Matki w chwili odmawiania słów "Święty, Święty, Święty...", a także innych z promieniejącymi twarzami, rękami złożonymi, oczekującymi na cud, który się nieustannie powtarza, było przebywaniem jakby w samym niebie. I pomyśleć, że są ludzie, którzy w tym momencie mogą być rozproszeni rozmową. Boli mnie, gdy mówię, że wielu mężczyzn, więcej niż kobiet stoi ze skrzyżowanymi rękami jakby składając hołd tak jak równemu sobie. Maryja powiedziała: "Powiedz wszystkim, że człowiek nie jest nigdy bardziej człowiekiem niż kiedy zgina kolana przed Bogiem." Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był on człowiekiem normalnego wzrostu, ale nagle zaczął rosnąć, napełniając się światłem, nadzwyczajnym światłem koloru pomiędzy bielą i złotem, które go ogarnęło i stało się bardzo silne wokół głowy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec rysów. Kiedy podniósł Hostię zobaczyłam Jego ręce. Na wierzchu dłoni miał jakieś znaki, z których emanowało dużo światła. To był Jezus! To On otaczał Sobą celebransa, otaczał z miłością jego ręce. W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Ukazała się cudowna twarz Jezusa patrzącego na swój lud. Instynktownie chciałam pochylić głowę i Matka Boża powiedziała: "Nie patrz w dół. Patrz w górę i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy: Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Ciebie. ...Przebaczenie i Miłosierdzie... A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi Królów." Wypowiedziałam te słowa i wydawało się, jakbym była jedyną, na którą On patrzył z ogromnej Hostii. Ale poznałam, że w taki sposób z pełnią miłości spogląda na każdą osobę. Pochyliłam głowę czołem dotykając ziemi, jak to czynili wszyscy aniołowie i błogosławieni z nieba. Przez ułamek sekundy dziwiłam się, jak Jezus przybrał ciało celebransa i jednocześnie był w środku Hostii. Kiedy celebrans położył Hostię, wrócił do normalnych rozmiarów. Łzy płynęły z moich oczu; nie mogłam wyjść z podziwu. Za chwilę Arcybiskup wypowiedział słowa Konsekracji nad winem, i gdy słowa były wymawiane, ukazało się światło z nieba w tle. Ściany i sufit kościoła zniknęły. Wszędzie była ciemność poza błyszczącym światłem z ołtarza. Nagle zobaczyłam zawieszonego w powietrzu Ukrzyżowanego Jezusa. Widziałam Go od głowy do dolnej części piersi. Belka krzyża była podtrzymywana przez jakieś duże, silne ręce. Ze środka tego jasnego światła wyszło małe światełko podobne do lśniącego małego gołębia, który przefrunął szybko nad kościołem. Spoczął na lewym ramieniu Arcybiskupa, który dalej ukazywał się jako Jezus. Mogłam rozpoznać Jego długie włosy, jaśniejące rany i ogromne ciało, ale nie mogłam dostrzec twarzy. W górze był Ukrzyżowany Jezus, z głową opartą na prawym ramieniu. Mogłam kontemplować Jego twarz, zbite ramiona i poszarpane ciało. Po prawej stronie klatki piersiowej miał ranę, z której tryskała krew w kierunku lewej strony, a na prawo coś, co wyglądało jak woda, ale było bardzo błyszczące. Wyglądało to bardziej jak strumienie światła wychodzące w kierunku wierzących i poruszające się w prawo i w lewo. Byłam zdumiona ilością Krwi, która spływała do kielicha. Myślałam, że się przeleje i zabarwi cały ołtarz, ale ani jedna kropla się nie rozlała. W tym momencie Maryja powiedziała: "To jest cud nad cudami. Powiedziałam ci przedtem, że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w chwili krzyżowania Jezusa." Czy ktokolwiek może to sobie wyobrazić? Moje oczy tego nie mogą dostrzec, ale my wszyscy jesteśmy tam w momencie, gdy krzyżują Jezusa. A On prosi Ojca o przebaczenie nie tylko dla tych, którzy Go zabili, ale także o przebaczenie wszystkich naszych grzechów: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią." Od tego dnia nie dbam o to, że świat sądzi iż jestem szalona, ale proszę każdego, żeby uklęknął i próbował żyć z całego serca, z całą wrażliwością, na którą go stać, przywilejem, który daje nam Bóg. Kiedy mieliśmy odmawiać Ojcze Nasz, Pan przemówił po raz pierwszy w czasie celebracji: "Poczekaj, chcę, żebyś się modliła z największą głębią do jakiej jesteś zdolna. W tej chwili przypomnij sobie osobę lub osoby, które wyrządziły ci wielką krzywdę w ciągu życia, tak żebyś je serdecznie uścisnęła i powiedziała im z serca: "W Imię Jezusa przebaczam wam i życzę wam pokoju. W Imię Jezusa proszę was o przebaczenie i życzenie mi pokoju. Jeśli osoba jest godna pokoju, otrzyma go i poczuje się lepiej. Jeśli osoba nie jest zdolna otworzyć się na ten pokój, wróci on do twojego serca. Nie chcę, żebyś otrzymywała lub ofiarowała pokój, gdy nie jesteś zdolna przebaczyć i pierwsza odczuć go w swoim sercu."(...)"Uważaj na to, co robisz", kontynuował Pan, "powtarzasz w Ojcze Nasz: przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczamy tym, którzy zawinili względem nas. Jeśli jesteś zdolna przebaczyć, ale nie zapomnieć, jak niektórzy mówią, stawiasz warunki przebaczeniu Boga. Mówisz: Przebaczasz mi tylko tak jak ja jestem zdolna przebaczyć, ale nie więcej." Nie wiem, jak wytłumaczyć swój ból, jak bardzo możemy ranić Boga. I jak bardzo możemy ranić siebie samych przez tyle urazów, złych uczuć i niepochlebnych rzeczy, które rodzą się z naszych uprzedzeń i nadwrażliwości. Przebaczyłam; przebaczyłam z serca i poprosiłam o przebaczenie wszystkich ludzi, których zraniłam kiedykolwiek, aby odczuć pokój Boży. Celebrans powiedział, "obdarz nas pokojem i jednością..."a następnie, "pokój Pański niech będzie z wami wszystkimi." Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi (nie wszystkimi) ludźmi, którzy się ściskali, pojawiło się bardzo intensywne jasne światło. Wiedziałam, że to był Jezus i prawie że rzuciłam się, by uścisnąć osobę obok mnie. Naprawdę mogłam odczuć uścisk Pana w tym świetle. To On mnie uścisnął udzielając mi swojego pokoju, ponieważ w tym momencie byłam zdolna przebaczyć i usunąć z serca cały żal do innych. Tego właśnie chce Jezus, by dzielić się tą chwila radości, biorąc nas w objęcia i życząc nam swojego pokoju. Nadeszła chwila Komunii kapłańskiej. Ponownie zobaczyłam wszystkich kapłanów obok Arcybiskupa. Kiedy on przyjął Komunię Świętą, Maryja powiedziała: "To jest chwila na modlitwę za celebransa i kapłanów, którzy mu towarzyszą. Powtarzaj razem ze Mną: "Boże, błogosław im, uświęcaj ich, pomagaj im, oczyszczaj ich, kochaj ich, troszcz się o nich i wspieraj ich swoją miłością. Pamiętaj o wszystkich kapłanach świata, módl się za wszystkie dusze konsekrowane..." Drodzy bracia i siostry, to jest moment, w którym powinniśmy modlić się za nich, bo oni są Kościołem tak jak i my, świeccy. Wiele razy my, świeccy, żądamy tak wiele od kapłanów, ale nie jesteśmy zdolni modlić się za nich, niezdolni zrozumieć, że oni są ludźmi, niezdolni zrozumieć i docenić samotności, która często towarzyszy kapłanowi. Powinniśmy zrozumieć, że kapłani są ludźmi tak jak my i że potrzebują być zrozumiani, otoczeni opieką. Potrzebują naszego uczucia i uwagi, ponieważ oddają swoje życie za każdego z nas jak Jezus, przez bycie konsekrowanymi dla Niego. Pan Bóg chce, żeby lud, który mu powierzył, modlił się i pomagał w uświęcaniu Pasterza. Pewnego dnia, gdy będziemy już po drugiej stronie, zrozumiemy cuda, które Pan zdziałał, dając nam kapłanów, którzy pomagają nam zbawiać nasze dusze. Komunia Święta Ludzie zaczęli wychodzić z ławek do Komunii. Nadeszła wielka chwila spotkania. Pan powiedział do mnie: "Poczekaj chwilę; Chcę, żebyś coś zobaczyła..." Poruszona wewnętrznym impulsem podniosłam wzrok na osobę, która miała przyjąć Komunię Świętą na język z rąk kapłana. Spostrzegłam, że to była jedna z pań z naszej grupy, która poprzedniego wieczoru nie mogła pójść do spowiedzi, ale dziś rano uczyniła to przed Mszą Świętą. Kiedy kapłan położył Świętą Hostię na jej języku, błysk złocistego światła przeszedł przez tę osobę, najpierw przez plecy, następnie otaczając ją z tyłu, wokół ramion, a na końcu wokół głowy. Pan powiedział: "Oto jak się cieszę obejmując duszę, która przychodzi z czystym sercem, by Mnie przyjąć." Ton głosu Jezusa był tonem szczęśliwego człowieka. Byłam zdumiona widząc moją przyjaciółkę wracającą do ławki otoczoną światłem, w uścisku Pana. Pomyślałam o cudzie, który tracimy wiele razy, przyjmując Jezusa z małymi lub wielkimi winami, podczas gdy powinno być to święto. Wiele razy mówimy, że nie ma kapłanów, do których można pójść do spowiedzi w jakimś momencie. Ale problem nie jest w tym, by się móc powiadać, ale w naszej łatwości ponownego wpadania w zło. Z drugiej strony w ten sam sposób, w jaki szukamy pięknego salonu, a mężczyźni fryzjera, gdy urządzamy przyjęcie, musimy także podjąć wysiłek poszukania kapłana, gdy potrzebujemy usunąć brud z nas samych. Nie możemy śmiało przyjmować Jezusa w momencie, gdy nasze serce pełne jest brzydkich rzeczy. Kiedy poszłam przyjąć Komunię, Jezus powiedział do mnie: "Ostatnia Wieczerza była momentem największej intymności z Moimi bliskimi. W czasie tej godziny miłości, ustanowiłem to, co mogło być uważane za akt szaleństwa w oczach ludzi, uczynienie Siebie więźniem Miłości. Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca wieków, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, żebyście pozostali sierotami, wy, których ukochałem bardziej niż własne życie." Otrzymałam Hostię, która miała inny smak. Było to połączenie krwi i kadzidła, poczułam się całkowicie pochłonięta. Czułam tak wielką miłość, że łzy spływały mi po policzkach i nie mogłam ich powstrzymać. Kiedy wróciłam na swoje miejsce, gdy klęczałam, Pan powiedział: "Posłuchaj..." Chwilę później usłyszałam modlitwy pani, która siedziała przede mną i która właśnie przyjęła Komunię Świętą. To co mówiła nie otwierając ust brzmiało mniej więcej tak: "Panie, pamiętaj, że jest koniec miesiąca i my nie mamy pieniędzy, by zapłacić za czynsz, opłaty za samochód i szkołę dzieci. Musisz coś zrobić, by mi pomóc... Proszę, spraw, by mój mąż nie pił tak dużo. Nie mogę już wytrzymać jego upijania się tak często i mój najmłodszy syn będzie powtarzał znowu rok, jeśli mu nie pomożesz. On ma egzaminy w tym tygodniu... I nie zapomnij o naszej sąsiadce, która musi się przenieść. Niech ona zrobi to zaraz. Nie mogę już dłużej jej znieść... etc. etc." Następnie Arcybiskup powiedział: "Módlmy się," i całe zgromadzenie powstało na końcową modlitwę. Jezus powiedział ze smutkiem: "Czy zwróciłaś uwagę na jej modlitwę? Ani przez chwilę nie powiedziała mi, że Mnie kocha. Ani przez chwilę nie podziękowała Mi za dar, którego jej w tym celu, aby ją podnieść do Mnie. Ani przez chwilę nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była litania próśb... i tak jest prawie ze wszystkimi, którzy Mnie przyjmują." (...) "Umarłem z miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości pozostaję z wami. Ale wy nie zdajecie sobie sprawy, że potrzebuję waszej miłości. Pamiętaj, że jestem Żebrakiem Miłości w tej wzniosłej dla duszy godzinie." Czy zdajecie sobie sprawę, że On, Miłość żebrze o naszą miłość i my Mu jej nie dajemy? Co więcej, unikamy tego spotkania z Miłością ponad inne miłości, z jedyną miłością, która daje się w nieustannej ofierze. Błogosławieństwo końcowe Kiedy celebrans miał udzielić błogosławieństwa, Matka Boża powiedziała: "Bądź uważna, staraj się... Robisz jakiś stary znak zamiast znaku Krzyża. Pamiętaj, że to błogosławieństwo może być ostatnie, jakie otrzymujesz z rąk kapłana. Nie wiesz, gdy stąd odchodzisz, czy umrzesz czy nie. Nie wiesz, czy będziesz miała możliwość otrzymać błogosławieństwo od innego kapłana. Te konsekrowane ręce udzielają ci błogosławieństwa w Imię Trójcy Przenajświętszej. Dlatego czyń znak Krzyża z szacunkiem jakby to było ostatni raz w twoim życiu." Jak bardzo brakuje nam zrozumienia i uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej! Dlaczego by nie zacząć dnia pół godziny wcześniej i pójść na Mszę Świętą i otrzymać wszystkie błogosławieństwa, które Pan chce na nas zlać? Jestem świadoma, że z powodu obowiązków nie każdy może uczestniczyć w codziennej Mszy, ale przynajmniej dwa lub trzy razy w tygodniu. Tak wielu opuszcza Mszę Świętą w niedziele za najmniejszą wymówką, że mają dziecko, lub dwoje lub dziesięcioro dzieci, i dlatego nie mogą pójść na Mszę Świętą. Jak sobie ludzie poradzą, skoro mają inne ważne zobowiązania? Niech zabiorą wszystkie dzieci, lub niech idą na zmianę, mąż na jedną godzinę, żona na inną, ale niech spełnią swój obowiązek przed Bogiem. Mamy czas na studium, na pracę, na rozrywkę, odpoczynek, ale NIE MAMY CZASU, BY PRZYNAJMNIEJ W NIEDZIELĘ IŚĆ NA MSZĘ ŚWIĘTĄ. Jezus poprosił mnie, żebym pozostała z jeszcze przez kilka minut po zakończeniu Mszy Świętej. Powiedział: "Nie wychodź pośpiesznie po zakończeniu Mszy Świętej. Pozostań w Moim towarzystwie i ciesz się nim i pozwól Mi cieszyć się twoim..." Jako dziecko słyszałam, że Pan Jezus pozostaje z nami przez pięć lub dziesięć minut po Komunii. Zapytałam Pana w tym momencie: "Panie, jak długo pozostajesz z nami po Komunii?" Myślę, że Jezus musiał się śmiać z mojej głupoty, gdy odpowiedział: "Przez cały czas, kiedy chcesz być ze Mną. Jeśli będziesz mówić do Mnie przez cały dzień w czasie twojej pracy, będę cię słuchać. Ja zawsze jestem z tobą. To ty Mnie opuszczasz. Wychodzisz ze Mszy Świętej i dzień obowiązku się kończy. Uczciłaś dzień Pański i wszystko dla ciebie skończone. Nie sądzisz, ze chciałbym uczestniczyć w twoim rodzinnym życiu z tobą, przynajmniej tego dnia." (...) "W waszych domach macie miejsce na wszystko: pokoje do różnych zajęć: do spania, do gotowania, inny do jedzenia, itd. Jakie miejsce przeznaczyliście dla Mnie? To nie powinno być miejsce, gdzie macie tylko obraz, na którym zbiera się kurz, ale miejsce, gdzie przynajmniej przez pięć minut każdego dnia rodzina spotyka się, by podziękować za dzień i za dar życia, prosić w potrzebach, o błogosławieństwo, opiekę, zdrowie. Wszystko ma miejsce w waszych domach oprócz Mnie." (...) "Ludzie planują dzień, tydzień, semestr, wakacje, itd. Wiedzą, gdzie będą odpoczywać, w jaki dzień pójdą do kina lub na przyjęcie, kiedy odwiedzą babcię lub wnuczki, dzieci, przyjaciół i kiedy skorzystają z rozrywki. Ile rodzin mówi przynajmniej raz w miesiącu: "Dzisiaj jest dzień, by odwiedzić Jezusa w Tabernakulum" i cała rodzina przychodzi, by porozmawiać ze Mną? Ilu siada przede Mną i rozmawia ze Mną, opowiadając Mi, co się wydarzyło od ostatniego razu, opowiadając Mi swoje problemy, trudności, prosząc Mnie o to, czego potrzebują... czyniąc Mnie częścią tego wszystkiego? Ile razy?" (...) "Ja wiem wszystko. Czytam nawet najgłębsze sekrety waszych serc i umysłów. Ale cieszę się, gdy mówicie Mi o swoim życiu, gdy pozwalacie Mi w nim uczestniczyć jako członkowi rodziny, jako bliskiemu przyjacielowi. Jak wiele łask człowiek traci, jeśli nie daje Mi miejsca w swoim życiu!" Gdy pozostawałam z Nim tego dnia i w ciągu wielu innych, pouczał nas dalej. Dzisiaj chcę podzielić się z wami misją, którą mi powierzył. Jezus powiedział: " Chciałem zbawić Moje stworzenie. Moment otwarcia drzwi do nieba był przesiąknięty zbyt wielkim bólem... Pamiętaj, że nawet matka nie karmi swojego dziecka własnym ciałem. Doszedłem do granic miłości, by udzielić wam wszystkim swoich zasług." (...) "Msza Święta to jestem Ja przedłużający Moje życie i Moją Mękę na krzyżu pośród was. Co byście mieli bez zasług Mojego życia i Mojej Krwi, by stanąć przed Ojcem? Nic, nędzę i grzech... Musicie przewyższać w cnocie aniołów i archaniołów, bo oni nie mają radości przyjmowania Mnie jako pokarmu tak jak wy. Oni piją kroplę ze źródła, a wy, którzy macie łaskę przyjmowania Mnie, macie cały ocean do picia." Inną sprawą, o której Pan mówił z bólem dotyczyła ludzi, którzy spotykają się z Nim z przyzwyczajenia, tych, którzy zagubili lęk przed każdym spotkaniem z Nim. Rutyna sprawia, że ludzie stają się tak obojętni, że nie mają niczego nowego do powiedzenia Jezusowi, gdy Go przyjmują. Powiedział także, że jest tak dużo dusz konsekrowanych, które utraciły swój entuzjazm zakochania w Bogu, i przekształciły swoje powołanie w zajęcie, zawód, do którego nic się nie dodaje, poza tym co jest wymagane, i to bez uczucia... Pan mówił mi o owocach, które muszą pochodzić z każdej Komunii, którą przyjmujemy. Zdarza się, że są ludzie, którzy przyjmują codziennie Jezusa, ale nie zmieniają swojego życia. Spędzają wiele godzin na modlitwie i robią wiele rzeczy, itd. Ale ich życie nie przekształca się, a życie, które się nie zmienia, nie może przynieść prawdziwych owoców dla Boga. Zasługi, jakie otrzymujemy w Eucharystii powinny przynieść owoce nawrócenia w nas i owoce miłości względem naszych braci i sióstr. My, ludzie świeccy mamy wielką rolę do spełnienia w Kościele. Nie mamy prawa milczeć, ponieważ Pan posyła nas, nas wszystkich jako ochrzczonych, byśmy szli i głosili Dobrą Nowinę. Nie mamy prawa przyswajać tej całej wiedzy i nie dzielić się nią z innymi, pozwalać, by nasi bracia i siostry umierali z głodu, podczas gdy mamy tyle chleba w naszych rękach. Nie możemy patrzeć, gdy Kościół wali się, kiedy my żyjemy wygodnie w naszych parafiach i domach, otrzymując nieustannie tyle od Pana: Jego Słowo, homilie, pielgrzymki, Miłosierdzie Boże w Sakramencie Pojednania, cudowne zjednoczenie w pokarmie Komunii, pouczenia kapłańskie. Innymi słowy, otrzymujemy tak dużo, a nie mamy odwagi porzucić strefę naszego komfortu i pójść do więzienia, do instytucji poprawczych, rozmawiać z najbardziej potrzebującymi. Pójść i powiedzieć im, by się nie poddawali, że są katolikami, i że Kościół ich na tym miejscu potrzebuje, potrzebuje ich cierpienia, ponieważ ich cierpienie posłuży do zbawienia innych, ponieważ ta ofiara zdobędzie im życie wieczne. Nie jesteśmy w stanie pójść do szpitali, gdzie są terminalnie chorzy i przez odmawianie Koronki do Miłosierdzia, pomóc im naszymi modlitwami w tym czasie walki pomiędzy dobrem a złem, aby uwolnić ich od sideł i pokus szatana. Każdy umierający ma lęk, a proste ujęcie za rękę i powiedzenie im o miłości Bożej i cudach, które czekają na nich w niebie blisko Jezusa i Maryi, blisko ich zmarłych, daje im pociechę. Czas, w którym aktualnie żyjemy nie pozwala nam być obojętnymi. Musimy być przedłużeniem rąk kapłanów i iść tam, gdzie oni nie mogą dotrzeć. Ale do tego potrzebujemy odwagi. Musimy przyjmować Jezusa, karmić się Jezusem, żyć z Jezusem. Boimy się poświęcić siebie bardziej. Gdy Pan mówi, "Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam dodane", mówi do wszystkich, braci i sióstr. Znaczy to szukać Królestwa Bożego wszystkimi możliwymi sposobami i ... otwierać ręce, by otrzymać WSZYSTKO! Dlatego, że On jest Panem, Który odpłaca najlepiej, jest Tym, który jest uważny na nasze najmniejsze potrzeby. Bracia, siostry, dziękuję wam za to, że pozwoliliście mi wypełnić misję, która została mi powierzona, żeby te strony dotarły do was... Następnym razem, gdy przyjdziecie na Mszę Świętą, przeżyjcie ją. Wiem, że Pan wypełni w was to, co obiecał, że "wasza Msza Święta nie będzie nigdy taka sama." A gdy to otrzymacie, kochajcie Go! Doświadczcie słodyczy spoczywania w Jego boku, przebitego za was po to, by pozostawić wam swój Kościół i Jego Matkę, by otworzyć drzwi Domu Ojca. Doświadczcie tego, byście mogli odczuć Jego Miłosierną Miłość przez to świadectwo i starać się odwzajemniać dziecięcą miłością. Niech Bóg błogosławi was w tę Wielkanoc. Wasza siostra w Żyjącym JezusieCatalina RivasŚwiecka misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa Tekst pochodzi z książki"Tajemnica Mszy Świetej. Świadectwo Cataliny Rivas" Zachęcamy również do obejrzenia filmów pod poniższymi linkami:
czy można iść do bierzmowania w innej parafii